Naprzód Polska (Szymon Waków)

W dniu wczorajszym rozegraliśmy półfinał debla przeciwko parze Perez Sanz/Munoz-Abreu. Niestety meczu nie możemy zaliczyć do udanych, przegraliśmy 1:6 2:6, przez całe spotkanie bardzo słabo serwowaliśmy, niewiele pierwszych serwisów było udany, oraz robiliśmy zbyt dużo podwójnych błędów. To zdecydowanie był jeden z czynników, który wpłynął na naszą przegraną. Drugim była dobra gra przeciwników, którzy robili dokładnie to czego my nie potrafiliśmy w tym meczu. Trafiali serwisy na wysokim procencie, dodatkowo bardzo dobrze je kierowali – na ciało, co jeszcze bardziej utrudniało nam dobry return. Kolejnym czynnikiem była duża liczba passing shotów (zagranie wymijające, w momencie podchodzenia/znajdowania się zawodnika pod siatką) po linii ze strony naszych przeciwników, co okazało się dobrą bronią, biorąc pod uwagę to, jak bardzo lubimy grać przy siatce i „przecinać”.

Po przegranym meczu w nienajlepszych humorach musieliśmy wrócić do hotelu, spakować swoje rzeczy i w nocy wylecieliśmy do Egiptu do miasta Sharm El Sheikh, gdzie zagramy dwa turnieje. Będą one kolejnymi, które rozegramy jako grupa Davis Cup Futures, w której skład wchodzą zawodnicy: Kamil Gajewski, Kacper Żuk, Paweł Zawisza, Piotr Matuszewski oraz ja, Szymon Walków. Naszym Trenerem podczas turniejów w Sharm El Sheikh jest Tomek Tołstyko, warto wspomnieć, że podróżuje też z nami fizjoterapeuta Olek Trzciński, który wykonuje świetną robotę. Możemy się do niego zgłosić o każdej porze dnia i nocy.

Podróż z Kuwejtu do Sharm El Sheikh była dosyć męcząca, gdyż na lotnisko wyjechaliśmy o 2 w nocy, a w kurorcie byliśmy o godzinie 11:30 czasu egipskiego, czyli całą noc spędziliśmy w samolocie lub na lotniskach. Po przylocie i zameldowaniu się w hotelu potrzebowałem jeszcze parę godzin na dobry sen, natomiast wieczorem odbyłem sesję treningową w postaci treningu siłowego z naszym fizjoterapeutą Olkiem Trzcińskim, tak jak wspominałem Olek wykonuje wiele czynności, jest nie tylko fizjoterapeutą, ale również mamy z nim treningi ogólnorozwojowe, siłowe, czy nawet jeżeli odczuwamy taką potrzebę, możemy z nim porozmawiać o psychologii sportu, więc taka osoba jest cenna na wagę złota :)

Turniej eliminacyjny zaczyna się już od dnia jutrzejszego. W eliminacjach z naszej drużyny wystąpią Paweł Zawisza i Piotr Matuszewski, natomiast prawo gry w turnieju głównym zapewnione mają już; Kamil Gajewski, Kacper Żuk, oraz ja, Szymon Walków. Dodatkowo, poza naszą grupą jest też liczna grupa polskich zawodników, w tym między innymi Reprezentant Polski w Davis Cup – Grzegorz Panfil, Yann Wójcik, Arnold Kokulewski, który też był obecny w Kuwejcie w zeszłym tygodniu. Polska ma chyba najliczniejszą grupę zawodników na tym turnieju, miejmy nadzieję, że odbędzie się on pod dyktando biało-czerwonych!

Oczywiście chciałem jeszcze dodać gratulacje dla naszych piłkarzy za efektowne zwycięstwo z Rumunią. To cieszy, że nasza drużyna narodowa z każdym kolejnym meczem pokazuje klasę i przede wszystkim efektywną grę!

10-11.11.2016

Kuwejt (Szymon Walków)

Dzisiaj w planie gier były dwa mecze Polaków. Kamil Gajewski rozegrał mecz drugiej rundy w singlu, oraz ćwierćfinał debla w którym wystąpiłem w parze właśnie z Kamilem, przeciwko trzeciej rozstawionej parze z Uzbekistanu- Fayziev/Shofayiziyev.

Ja niestety odpadłem już w singlu, w poniedziałek po meczu z Francuzem Ronanem Joncourem rozstawionym w tym turnieju z numerem szóstym. Niestety nie jestem do końca zadowolony z tego meczu, nie czułem się komfortowo z uderzeniami z tyłu kortu, brakowało mi odpowiedniego timingu i rytmu. Po przegraniu pierwszego seta 2:6 stwierdziłem, że muszę zmienić taktykę, więc gdy tylko miałem okazję próbowałem jak najszybciej dochodzić do siatki. Moja taktyka po części się sprawdziła, przeciwnik zaczął grać wyraźnie gorzej i wydaję mi się, że taka gra, w której często był pod presją wybiła go z odpowiedniego rytmu. Drugi set był bardzo wyrównany, miałem nawet dwie piłki setowe w tiebreaku (jedną przy swoim serwisie, przy której niewiele się pomyliłem mając piłkę przy siatce na woleju) Ostatecznie przegrałem cały mecz 2:6 6:7(8).

Wracając do dzisiejszego dnia, Kamil grał pierwszy mecz tego dnia Niestety też nie zagrał najlepszego spotkania i przegrał 4:6 0:6. Jednak niepowodzenia w singlu odbiliśmy sobie później tego dnia w deblu. Wygraliśmy 7:6(4) 6:3. Zaczęliśmy trochę ospale, przegrywaliśmy 1:4 ale wtedy Kamil zagrał kilka bardzo dobrych returnów, co pozwoliło nam odrobić stratę „breaka”, i od tego czasu weszliśmy na swój wysoki poziom. Pierwszy set był zacięty, ale my zagraliśmy odważniej w tiebreaku i zdobyliśmy tego seta, potem już poszło z górki, my zaczęliśmy grać jeszcze lepiej i zdecydowanie wygraliśmy drugiego seta, a w efekcie cały mecz.

W dniu jutrzejszym spotkamy się w półfinale z pierwszą rozstawioną parą Perez Sanz/ Munoz-Abreu, na pewno będzie to ciężkie spotkanie, ale przygotujemy się odpowiednio i jutro damy z siebie wszystko, aby zagrać jak najlepiej w jutrzejszym meczu. Trzymajcie kciuki!

9.11.2016

Davis Cup Future (Szymon Walków)

W tym tygodniu przebywam w Kuwejcie gdzie występuję w turnieju ITF Futures z pulą nagród 10.000 $. Jestem w Kuwejcie już od kilku dni i szczerze muszę przyznać, że to miejsce mile mnie zaskoczyło. Ludzie są tutaj uprzejmi i sympatyczni, duży procent społeczeństwa mówi w języku angielskim i nie ma problemu z komunikacją. Oficjalny hotel turniejowy jest również wygodny, turniej zapewnia dla zawodników transport z hotelu na korty, a z naszego pokoju na 14 piętrze rozprzestrzenia się widok na centrum Kuwejtu, gdzie możemy zobaczyć między innymi Wieże Kuwejckie. Mam nadzieję, że gdy będę miał chwilę wolnego uda mi się podskoczyć do centrum aby zobaczyć najciekawsze atrakcje w tym mieście.

Wraz ze mną podróżują również zawodnicy z Polski, Kamil Gajewski z którym wystąpię również w deblu, Paweł Zawisza, Ksawery Pociej i Arnold Kokulewski, w tym Kamil oraz Paweł należą do grupy Davis Cup Future. Przyjemnie jest gdy na turniejach za granicą jest grupka zawodników z Polski, razem na meczach się wpieramy, wymieniamy opinie na temat naszej gry i nawzajem próbujemy sobie pomagać tak aby każdy wypadł jak najlepiej na turnieju. Po meczach lub treningach wspólnie siadamy do posiłków, gramy w karty lub playstation, często padają różne zakłady aby było więcej rozrywki co pozwala utrzymywać pozytywną atmosferę w grupie.

Jako, że mecze w Kuwejcie zaczynają się dosyć wcześnie bo o godzinie 9 ( w Polsce w tym czasie jest godzina 7) w dniach poprzedzających turniej próbujemy dostosowywać plan dnia tak aby jak najbardziej był zbliżony do dnia kiedy będziemy rozgrywać mecze. Wyjeżdżamy na korty około godziny 8.30, tak aby o 9 rozpocząć pierwszy trening, który trwa około półtorej do dwóch godzin. Po treningu odpoczywamy, następnie wspólnie jemy obiad w restauracji Applebee’s która jest położona na obiekcie turniejowym, po czym rozpoczynamy drugi trening który trwa podobną ilość czasu co pierwszy. Po skończonej pracy jest czas na powrót do hotelu, gdzie jeszcze trzeba zadbać o dobrą regenerację swojego ciała , najczęściej jest to porządne rollowanie oraz rozciąganie. Wieczorem tak jak wspominałem już wcześniej jest pora na „wyluzowanie:- gra na konsoli, wspólna gra w karty przy kolacji w restauracji hotelowej która znajduję się na 19 piętrze.

Ja osobiście przed snem lubię czytać książki, aby się wyciszyć po czym o wiele łatwiej mi się zasypia, aktualnie czytam książkę autorstwa Jeffreya Archera o tytule „W godzinie próby” która jest szóstym tomem całej serii „Kroniki Cliftonów” Polecam!

zdjecie 1

zdjecie 2

zdjecie 3

zdjecie 4