Kolejny wyjazd grupy Davis Cup Future dobiegł końca! (Szymon Walków)

Niestety w sobotnim finale przegraliśmy ze swoimi młodszymi kolegami wynikiem 6:3 2:6 7:10. Trzeba przyznać, że mecz utrzymywał naprawdę wysoki poziom. Jeśli chodzi o moje odczucia, to uważam, że gdybyśmy z Kamilem zagrali na takim poziomie i z takim zaangażowaniem jak w ostatnich dwóch w turniejach-w Kuwejcie oraz, w poprzednim turnieju w Sharm El Sheikh, nasze rezultaty mogłyby być znacznie wyższe, niż tylko półfinał i ćwierćfinał.

Pierwszy set zaczęliśmy agresywnie, wyszliśmy z założenia, że nasza gra musi być odważniejsza. Nawet gdy więcej psuliśmy nie przejmowaliśmy się tym, bo wiedzieliśmy, że właśnie ta gra przyniesie nam przewagę w tym meczu i rzeczywiście w pierwszym secie zdecydowanie wygraliśmy (6:3). Natomiast w drugim, już w pierwszym gemie mięliśmy dwie piłki na przełamanie naszych rywali i szkoda, że w tamtym momencie ich nie wykorzystaliśmy. Z przewagą przełamania grałoby się już o wiele łatwiej. Co oznaczałoby „podcięcie skrzydeł” chłopakom już na początku seta. Jak to w sporcie często bywa, niewykorzystane okazje lubią się zemścić i w następnym gemie po paru świetnych zagraniach Kacpra Żuka, to oni nas przełamali, wygrywając także następnego gema, należącego do ich podania. Było już 0:3. Tak dobre pary jak Kacper i Piotrek rzadko kiedy wypuszczają przewagę z rąk, szczególnie w finałach, tak było i tym razem. To oni wygrali drugiego seta 6:2, więc o wszystkim miał przesądzić super tie-break, zwanego również „małą loterią”. Jedna-dwie pomyłki mogą przesądzić o losach takiej rozgrywki, a w rezultacie całego meczu. Przy 5:5 gdy szliśmy łeb w łeb, według nas sędzia źle ocenił piłkę, podejmując decyzję na korzyść przeciwników. Oczywiście nie zamierzam niczego odbierać chłopakom i zdecydowanie zasłużenie z nami wygrali, ale czasami jest to naprawdę frustrujące, gdy w tak ważnym momencie, podczas walki o każdą piłkę sędzia podejmuje decyzję, która jest krzywdząca, jednocześnie dając przewagę przeciwnikom. Jedna piłka nigdy nie przesądza o losach całego spotkania, ale tak jak pisałem wcześniej, w tie-breaku jedna-dwie piłki mogą przeważyć kto ostatecznie będzie cieszył się z wygranej.

Kacper i Piotrek na tych turniejach zaprezentowali się ze świetnej strony, każdy z nich osiągnął półfinał w singlu, do tego zwyciężyli w deblu, czego dokonali już nie pierwszy raz w tym roku. Warto przypomnieć, że chłopaki są jeszcze w wieku juniorskim, i jestem przekonany, że dotychczasowe wyniki, to jest tylko początek ich drogi, a polski tenis na pewno będzie miał z nich wiele pożytku w przyszłości.

Kolejny wyjazd grupy Davis Cup Future dobiegł końca. W imieniu swoim i moich kolegów z grupy chciałbym bardzo podziękować Polskiemu Związkowi Tenisowemu i Ministerstwu Sportu i Turystyki, za to, że nasza grupa została stworzona, może funkcjonować na wysokim poziomie, a my możemy spełniać swoje marzenia, aby występować w międzynarodowych turniejach tenisowych, i aby ciągle stawiać kroki do przodu w naszych karierach. Bardzo liczę na to, że grupa będzie dalej istniała w przyszłych latach, jest to wielka pomoc i szansa dla każdego zawodnika z tej grupy, mam nadzieję, że również dla chłopaków, którzy za kilka lat podzielą nasze losy.

Przede mną jeszcze jeden, ostatni turniej w tym roku. Tym razem wystąpię w Czechach, w miejscowości Vestec pod Pragą. W singlu będę przebijał się przez eliminacje, natomiast w grze podwójnej wystąpię w parze z Mateuszem Kowalczykiem. Jestem bardzo podekscytowany możliwością zagrania u boku tak utytułowanego i doświadczonego zawodnika jakim Mateusz. Mam nadzieję, że razem zajdziemy daleko w tym turnieju i zakończymy sezon sukcesem!

15320333_1183732698328663_1739546420_n

Na zdjęciu (od lewej); Trener Tomek Tołstyko, Piotr Matuszewski, Paweł Zawisza, Szymon Walków, Kacper Żuk, Kamil Gajewski, Fizjoterapeuta Olek Trzciński
Fot. Aleksander Trzciński

Ciężki pojedynek Polaków w Sharm El Sheikh (Szymon Walków)

Tak jak Kamil wspominał we wcześniejszym poście, w środę rozegrałem swój mecz pierwszej rundy przeciwko Piotrkowi Matuszewskiemu. Po raz kolejny na mojej drodze w turniejach w Sharm El Sheikh spotkałem się z zawodnikiem z Polski. W trakcie ostatnich sześciu turniejów, które rozegrałem w Egipcie, aż osiem spotkań rozegrałem z moimi kolegami z kraju! Jednym z tych ośmiu, był pojedynek z Piotrkiem w drugiej rundzie turnieju, podczas ostatniego wyjazdu grupy Davis Cup Futures do Sharm El Sheikh w październiku, wtedy to mój młodszy kolega okazał się lepszy zwyciężając 6:4 6:4.

I tym razem Piotrek pokonał mnie 7:6 6:3. Mając w pamięci ostatni mecz, byłem bardziej przygotowany na to czego mogę się spodziewać, dlatego wydaję mi się, że poziom środowego spotkania był na wyższym poziomie niż ostatni. Pierwszy set przebiegał pod dyktando serwujących, żadnemu z nas nie udało się przełamać przeciwnika, więc o wyniku seta przesądził tiebreak, którego Piotr lepiej rozpoczął, a potem utrzymał przewagę własnych serwisów do końca rozgrywki. Drugi set przebiegał podobnie, do momentu, w którym miałem swój słabszy moment przy własnym gemie serwisowym i za łatwo oddałem kilka piłek. W meczach z tak solidnymi zawodnikami, do których na pewno należy „Matu” trzeba być skoncentrowanym na 100% na każdej kolejnej wymianie i być precyzyjnym przy każdym uderzeniu. Niestety przy stanie 3:4 straciłem własne podanie, a przy wyniku 3:5 już nie znalazłem recepty na to jak przełamać serwis swojego rywala i to Piotrek mógł się cieszyć ze zwycięstwa, którego mu gratuluje. Mam nadzieję, że dojdzie w tym turnieju jak najdalej i będzie godnie reprezentował grupę Davis Cup Future!

Mnie pozostał jeszcze udział w turnieju deblowym, po przegranej w singlu jestem mocno zmotywowany do tego, aby zwyciężyć w całym turnieju, oczywiście w parze z Kamilem Gajewskim. Jednak do tego trzeba dojść małymi kroczkami, skupiamy się na każdym kolejnym meczu. Dzisiaj (piątek) czeka nas półfinał przeciwko parze Merckx/Bendre. W drugiej połówce drabinki swój półfinał rozegrają również Kacper Żuk i Piotr Matuszewski, więc jeżeli obydwa mecze skończą się zwycięstwami naszych par, w finale będziemy mieli polski pojedynek na co bardzo liczę, nie tylko dlatego, że byłoby to dobre zakończenie wyjazdu dla naszej grupy, ale również mógłbym wtedy zrewanżować się na Piotrku za przegraną w singlu! Ale spokojnie, najpierw skoncentrujemy się w pełni na półfinale i damy z siebie wszystko, aby zameldować się w jutrzejszym finale!

15225186_1173780779323855_736074758_o

1

Fot. Aleksander Trzcinski

Trzeci tydzień turniejowy…co teraz? (Kamil Gajewski)

Dziś rozpocząłem mój drugi turniej w Sharm el Sheikh. Do Egiptu przyleciałem prosto z Kuwejtu, gdzie również startowałem w turnieju, który był opisywany w poprzednich postach.

Trzeci tydzień turniejowy, w moim przypadku charakteryzuje się tym, że zaczynam odczuwać delikatne zmęczenie. Prawie miesiąc poza domem, do tego parę urazów, które dokuczają i nie dają spokoju. Dziś razem z Szymonem Walkowem, zagraliśmy pierwszą rundę debla, którą bez większej historii wygraliśmy. Był to mecz z gatunku ,w którym trzeba wyjść, wygrać i zejść, tracąc jak najmniej sił i nerwów. Wynik tego meczu to 6:4 6:4. Reszta „naszych” również powygrywała swoje mecze, wiec dzień można uznać za udany.

Jutro zaczynamy turniej singlowy. Do ciekawostek można zaliczyć fakt, że na sześciu Polaków w turnieju głównym, tylko ja (Kamil Gajewski) i Paweł Zawisza zagramy z zagranicznymi rywalami. Kacper Żuk zagra z Grzesiem Panfilem, a Szymon Walków z Piotrem Matuszewskim. Prawdopodobieństwo takiej konfiguracji było naprawdę znikome, ale tenis jest właśnie takim sportem – wszystko jest możliwe.

Mocno wierze, że nasza dobra gra, mimo końcówki sezonu przełoży się na punkty, które na naszym etapie są kluczowe, żeby zrobić krok do przodu. Trzymajcie kciuki!

Drabinka SINGIEL:
http://www.itftennis.com/procircuit/tournaments/men’s-tournament/info.aspx?tournamentid=1100038410

Drabinka DEBEL:
http://www.itftennis.com/procircuit/tournaments/men’s-tournament/info.aspx?tournamentid=1100038410

Naprzód Polska (Szymon Waków)

W dniu wczorajszym rozegraliśmy półfinał debla przeciwko parze Perez Sanz/Munoz-Abreu. Niestety meczu nie możemy zaliczyć do udanych, przegraliśmy 1:6 2:6, przez całe spotkanie bardzo słabo serwowaliśmy, niewiele pierwszych serwisów było udany, oraz robiliśmy zbyt dużo podwójnych błędów. To zdecydowanie był jeden z czynników, który wpłynął na naszą przegraną. Drugim była dobra gra przeciwników, którzy robili dokładnie to czego my nie potrafiliśmy w tym meczu. Trafiali serwisy na wysokim procencie, dodatkowo bardzo dobrze je kierowali – na ciało, co jeszcze bardziej utrudniało nam dobry return. Kolejnym czynnikiem była duża liczba passing shotów (zagranie wymijające, w momencie podchodzenia/znajdowania się zawodnika pod siatką) po linii ze strony naszych przeciwników, co okazało się dobrą bronią, biorąc pod uwagę to, jak bardzo lubimy grać przy siatce i „przecinać”.

Po przegranym meczu w nienajlepszych humorach musieliśmy wrócić do hotelu, spakować swoje rzeczy i w nocy wylecieliśmy do Egiptu do miasta Sharm El Sheikh, gdzie zagramy dwa turnieje. Będą one kolejnymi, które rozegramy jako grupa Davis Cup Futures, w której skład wchodzą zawodnicy: Kamil Gajewski, Kacper Żuk, Paweł Zawisza, Piotr Matuszewski oraz ja, Szymon Walków. Naszym Trenerem podczas turniejów w Sharm El Sheikh jest Tomek Tołstyko, warto wspomnieć, że podróżuje też z nami fizjoterapeuta Olek Trzciński, który wykonuje świetną robotę. Możemy się do niego zgłosić o każdej porze dnia i nocy.

Podróż z Kuwejtu do Sharm El Sheikh była dosyć męcząca, gdyż na lotnisko wyjechaliśmy o 2 w nocy, a w kurorcie byliśmy o godzinie 11:30 czasu egipskiego, czyli całą noc spędziliśmy w samolocie lub na lotniskach. Po przylocie i zameldowaniu się w hotelu potrzebowałem jeszcze parę godzin na dobry sen, natomiast wieczorem odbyłem sesję treningową w postaci treningu siłowego z naszym fizjoterapeutą Olkiem Trzcińskim, tak jak wspominałem Olek wykonuje wiele czynności, jest nie tylko fizjoterapeutą, ale również mamy z nim treningi ogólnorozwojowe, siłowe, czy nawet jeżeli odczuwamy taką potrzebę, możemy z nim porozmawiać o psychologii sportu, więc taka osoba jest cenna na wagę złota :)

Turniej eliminacyjny zaczyna się już od dnia jutrzejszego. W eliminacjach z naszej drużyny wystąpią Paweł Zawisza i Piotr Matuszewski, natomiast prawo gry w turnieju głównym zapewnione mają już; Kamil Gajewski, Kacper Żuk, oraz ja, Szymon Walków. Dodatkowo, poza naszą grupą jest też liczna grupa polskich zawodników, w tym między innymi Reprezentant Polski w Davis Cup – Grzegorz Panfil, Yann Wójcik, Arnold Kokulewski, który też był obecny w Kuwejcie w zeszłym tygodniu. Polska ma chyba najliczniejszą grupę zawodników na tym turnieju, miejmy nadzieję, że odbędzie się on pod dyktando biało-czerwonych!

Oczywiście chciałem jeszcze dodać gratulacje dla naszych piłkarzy za efektowne zwycięstwo z Rumunią. To cieszy, że nasza drużyna narodowa z każdym kolejnym meczem pokazuje klasę i przede wszystkim efektywną grę!

10-11.11.2016

Kuwejt (Szymon Walków)

Dzisiaj w planie gier były dwa mecze Polaków. Kamil Gajewski rozegrał mecz drugiej rundy w singlu, oraz ćwierćfinał debla w którym wystąpiłem w parze właśnie z Kamilem, przeciwko trzeciej rozstawionej parze z Uzbekistanu- Fayziev/Shofayiziyev.

Ja niestety odpadłem już w singlu, w poniedziałek po meczu z Francuzem Ronanem Joncourem rozstawionym w tym turnieju z numerem szóstym. Niestety nie jestem do końca zadowolony z tego meczu, nie czułem się komfortowo z uderzeniami z tyłu kortu, brakowało mi odpowiedniego timingu i rytmu. Po przegraniu pierwszego seta 2:6 stwierdziłem, że muszę zmienić taktykę, więc gdy tylko miałem okazję próbowałem jak najszybciej dochodzić do siatki. Moja taktyka po części się sprawdziła, przeciwnik zaczął grać wyraźnie gorzej i wydaję mi się, że taka gra, w której często był pod presją wybiła go z odpowiedniego rytmu. Drugi set był bardzo wyrównany, miałem nawet dwie piłki setowe w tiebreaku (jedną przy swoim serwisie, przy której niewiele się pomyliłem mając piłkę przy siatce na woleju) Ostatecznie przegrałem cały mecz 2:6 6:7(8).

Wracając do dzisiejszego dnia, Kamil grał pierwszy mecz tego dnia Niestety też nie zagrał najlepszego spotkania i przegrał 4:6 0:6. Jednak niepowodzenia w singlu odbiliśmy sobie później tego dnia w deblu. Wygraliśmy 7:6(4) 6:3. Zaczęliśmy trochę ospale, przegrywaliśmy 1:4 ale wtedy Kamil zagrał kilka bardzo dobrych returnów, co pozwoliło nam odrobić stratę „breaka”, i od tego czasu weszliśmy na swój wysoki poziom. Pierwszy set był zacięty, ale my zagraliśmy odważniej w tiebreaku i zdobyliśmy tego seta, potem już poszło z górki, my zaczęliśmy grać jeszcze lepiej i zdecydowanie wygraliśmy drugiego seta, a w efekcie cały mecz.

W dniu jutrzejszym spotkamy się w półfinale z pierwszą rozstawioną parą Perez Sanz/ Munoz-Abreu, na pewno będzie to ciężkie spotkanie, ale przygotujemy się odpowiednio i jutro damy z siebie wszystko, aby zagrać jak najlepiej w jutrzejszym meczu. Trzymajcie kciuki!

9.11.2016

Davis Cup Future (Szymon Walków)

W tym tygodniu przebywam w Kuwejcie gdzie występuję w turnieju ITF Futures z pulą nagród 10.000 $. Jestem w Kuwejcie już od kilku dni i szczerze muszę przyznać, że to miejsce mile mnie zaskoczyło. Ludzie są tutaj uprzejmi i sympatyczni, duży procent społeczeństwa mówi w języku angielskim i nie ma problemu z komunikacją. Oficjalny hotel turniejowy jest również wygodny, turniej zapewnia dla zawodników transport z hotelu na korty, a z naszego pokoju na 14 piętrze rozprzestrzenia się widok na centrum Kuwejtu, gdzie możemy zobaczyć między innymi Wieże Kuwejckie. Mam nadzieję, że gdy będę miał chwilę wolnego uda mi się podskoczyć do centrum aby zobaczyć najciekawsze atrakcje w tym mieście.

Wraz ze mną podróżują również zawodnicy z Polski, Kamil Gajewski z którym wystąpię również w deblu, Paweł Zawisza, Ksawery Pociej i Arnold Kokulewski, w tym Kamil oraz Paweł należą do grupy Davis Cup Future. Przyjemnie jest gdy na turniejach za granicą jest grupka zawodników z Polski, razem na meczach się wpieramy, wymieniamy opinie na temat naszej gry i nawzajem próbujemy sobie pomagać tak aby każdy wypadł jak najlepiej na turnieju. Po meczach lub treningach wspólnie siadamy do posiłków, gramy w karty lub playstation, często padają różne zakłady aby było więcej rozrywki co pozwala utrzymywać pozytywną atmosferę w grupie.

Jako, że mecze w Kuwejcie zaczynają się dosyć wcześnie bo o godzinie 9 ( w Polsce w tym czasie jest godzina 7) w dniach poprzedzających turniej próbujemy dostosowywać plan dnia tak aby jak najbardziej był zbliżony do dnia kiedy będziemy rozgrywać mecze. Wyjeżdżamy na korty około godziny 8.30, tak aby o 9 rozpocząć pierwszy trening, który trwa około półtorej do dwóch godzin. Po treningu odpoczywamy, następnie wspólnie jemy obiad w restauracji Applebee’s która jest położona na obiekcie turniejowym, po czym rozpoczynamy drugi trening który trwa podobną ilość czasu co pierwszy. Po skończonej pracy jest czas na powrót do hotelu, gdzie jeszcze trzeba zadbać o dobrą regenerację swojego ciała , najczęściej jest to porządne rollowanie oraz rozciąganie. Wieczorem tak jak wspominałem już wcześniej jest pora na „wyluzowanie:- gra na konsoli, wspólna gra w karty przy kolacji w restauracji hotelowej która znajduję się na 19 piętrze.

Ja osobiście przed snem lubię czytać książki, aby się wyciszyć po czym o wiele łatwiej mi się zasypia, aktualnie czytam książkę autorstwa Jeffreya Archera o tytule „W godzinie próby” która jest szóstym tomem całej serii „Kroniki Cliftonów” Polecam!

zdjecie 1

zdjecie 2

zdjecie 3

zdjecie 4