Połowa turniejowej drabinki należy do Polaków! (Szymon Walków)

W środę w Sharm El Sheikh doszło do niecodziennej sytuacji, jedną część drabinki opanowali Polacy, w tym jednocześnie czterech zawodników Davis Cup Future. W drugich rundach doszło do spotkaniń; między mną (Szymon Walków), a moim partnerem deblowym Kamilem Gajewskim, natomiast Kacper Żuk zmierzył się z Piotrem Matuszewskim, co więcej wygrani z tych dwóch spotkań spotykają się ze sobą w ćwierćfinale co oznacza, że będziemy mieli na pewno jednego przedstawiciela Davis Cup Futures, co najmniej w półfinale!

Takim spotkaniom spokojnie można nadać nazwę „bratobójczych”, ciężko zliczyć ile już spotkań rozegrałem z Kamilem, na dodatek od 15 roku życia jesteśmy stałymi partnerami deblowymi. Jeszcze za czasów juniorskich podróżowaliśmy wspólnie na turnieje i tak zostało do dziś. Można wręcz powiedzieć, że znamy się jak przysłowiowe „łyse konie”. Nie jest łatwo wyjść na kort przeciwko swojemu dobremu koledze z drużyny. Niesie to za sobą dodatkowy ładunek emocjonalny, jednak ważne jest, aby się od tego odizolować, potraktować jak każdy inny mecz, jak każdego innego przeciwnika, aby te dodatkowe emocje nie sparaliżowały zawodnika, a on sam mógł się skupić na przebiegu meczu i tym co się dzieje tu i teraz na korcie.

Ostatecznie nasz pojedynek zakończył się zwycięstwem Kamila 6:4 6:7(6) 6:2, jednak mogę śmiało stwierdzić, że pokazaliśmy w tym meczu odważny, agresywny tenis, a wiele akcji mogło się naprawdę podobać. Ze swojej strony mogę dodać, że zagrałem jeden z lepszych meczów na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Jednak to „Gaju” zwyciężył, czego mu gratuluję i życzę powodzenia w dalszej części turnieju. Mimo, że rywalizujemy ze sobą na korcie i nikt nie odpuszcza ani na jedną piłkę, po wszystkim dalej zostajemy przyjaciółmi i wynik spotkania nie ma wpływu na atmosferę w naszej grupie.

Niestety drugi „bratobójczy” pojedynek nie był wyrównany, gdyż Piotrek doznał dolegliwości zdrowotnych i nie był w stanie rywalizować w pełni możliwości. Ostatecznie zmuszony był poddać mecz przy wyniku 0:6 0:1. Mam nadzieję, że Piotrek dojdzie jak najszybciej do siebie i w następnym turnieju zagra na wysokim poziomie.

Tak więc zwycięzcami dzisiejszego dnia okazali się Kamil Gajewski i Kacper Żuk, którzy w następnym dniu zmierzą się w nietypowym dla siebie pojedynku. Jestem bardzo ciekawy przebiegu spotkania i tego kto znajdzie się w półfinale. Mam nadzieję, że zwycięzca na tym nie poprzestanie i już wygra cały turniej!